Muszyna. Gen. Mirosław Hermaszewski nad Popradem.

Muszyna. Gen. Mirosław Hermaszewski nad Popradem.
W Ognisku Pracy Pozaszkolnej (23 stycznia) gościł generał Mirosław Hermaszewski, pierwszy Polak, który oglądał Ziemię z kosmosu. Spotkanie to zakończyło obchody 50. lecie istnienia klubu "Zefirek". 

Na prelekcję przybyli mieszkańcy Muszyny, głównie dzieci i młodzież. - „W waszym wieku chciałem być lotnikiem. Wszędzie rysowałem samolociki, chociaż mama wolała, abym został inżynierem. Ale wiecie, trzeba o czymś w życiu marzyć. Do wymyślonego celu dążyłem różnymi drogami, a nie były one proste! Najpierw nauczyłem się latać na szybowcach. Cichutko jak ptak. Potem chciałem opanować pilotaż samolotów z silnikiem. Czy ja dam radę? Myślałem. Aż w końcu zamarzyło mi się latanie na odrzutowcach. Długo musiałem tę wiedzę zdobywać. I skończyłem szkołę jako prymus. - mówił generał Hermaszewski.
    Przygodę z lotnictwem rozpoczął od czytania tygodnika „Skrzydlata Polska”. Następnie zainteresował się modelarstwem i - pod wpływem starszego brata Władysława - zaczął latać na szybowcach. Później trafił do Szkoły Orląt w Dęblinie. Poznawał coraz bardziej skomplikowane arkana sztuki pilotażu, systematycznie awansując. Latał na coraz to szybszych maszynach, które przekraczały barierę dźwięku. Jesienią 1976 roku znalazł się wśród 72 pilotów samolotów naddźwiękowych. Z tej grupy wybrano najlepszych, mających predyspozycje zarówno psychiczne (np. odporność na stres), a jak i fizyczne (wysoką tolerancję na niedotlenienie i przyśpieszenia) do lotu w kosmos. Odtąd zaczął ćwiczenia fizyczne, badania laboratoryjne, wirówki przeciążeniowe, komory niskich ciśnień, wirujące fotele, huśtawki oraz rozmowy z psychologami. - „Czasami przychodził syn, pomagał mi wkładać skafander.” - wspominał generał. Stopniowo odpadali - jeden po drugim. W końcu zostało ich dwóch: Hermaszewski i płk Zenon Jankowski. Udali się do Gwiezdnego Miasteczka, nie wiedząc do końca, który z nich poleci. Wybór padł na Hermaszewskiego, który 27 czerwca 1978 roku wystartował w kosmos z Rosjaninem Piotrem Klimukiem. Ich lot trwał tydzień, w tym czasie 126 razy okrążyli kulę ziemską. - „Na trzecim okrążeniu widziałem coś najpiękniejszego. Patrzcie! Polska w jednym spojrzeniu. Tę Polskę od Odry do Bugu przelatywałem w niespełna 90 sekund”. - opowiadał generał. I kontynuował - „Na 10 kilometrze otworzyliśmy spadochrony. Lądowaliśmy na takim 1000 metrowym. Wylądowaliśmy w stepie Kazachstanu”. Spotkanie z gen. Mirosławem Hermaszewskim zakończyły wspólne pamiątkowe zdjęcia oraz autografy.
 
Małgorzata Karenska.
Autor: Małgorzata Kareńska

Komentarze

2012-01-26 19:09:19 - beskidek ip:195.116.43.117
Wspaniały człowiek,z pna Mirosława,niesamowite uczucie goscic takiego człowieka na sądeckiej ziemi
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica