O zdrowiu, urodzie i kondycji fizycznej z Mariolą Bojarską Ferenc

O zdrowiu, urodzie i kondycji fizycznej z Mariolą Bojarską Ferenc
Mariola Bojarska Ferenc była gimnastyczką artystyczną, należała do kadry narodowej. Obecnie jest producentem telewizyjnym, dziennikarką. Współpracowała z TVP2, a w TVN „Style” prowadziła program „Agentka do zadań specjalnych”, w którym zmieniała styl życia kobiet.

Znana przede wszystkim jako Polska Królowa Fitness, Mariola Bojarska - Ferenc wprowadziła modę na bycie w dobrej formie. Zainteresowała kobiety callaneticsem, strechingiem, jogą i medytacjami. Należy do największych organizacji fitness na świecie: IDEA( amerykańska organizacja zajmująca się rozwojem fitnessu) i ICA. Uczestniczyła w kongresach w Orlando, Miami, Nowym Jorku, Sztokholmie. Opublikowała wiele artykułów dla ekskluzywnych kobiecych magazynów m.in. „Twój Styl, „Uroda” „Claudia”, obecnie pisze dla „Pani”. Jest autorką dwóch książek poświęconych zdrowiu i urodzie „Cudowny ruch”(1996) oraz „Zatrzymaj czas”.(2004). W Krynicy prowadziła turnusy kondycyjno – odchudzające dla kobiet.(2009 rok). 

Pani wrażenia z pobytu w Krynicy?
- Krynica to piękne miasto – uzdrowisko, ale szkoda, że tylko dla osób starszych. Powinna mieć więcej atrakcji do zaproponowania dla młodszej grupy ludzi.

Co Panią najbardziej zainteresowało w uzdrowisku ?
 - Interesuję się sztuką art. deco lat dwudziestych XX wieku, dlatego urzekł mnie budynek Nowego Domu Zdrojowego. Uwielbiam proste wzory, w tym stylu wraz z mężem architektem urządziłam dom w Willanowie. Jestem też pod wrażeniem przytulnej kawiarenki „Małopolanka” z przyjemną jazzową muzyką.
 
A wyprawy w góry ?
 - Byłam na górze Krzyżowej i długim spacerem z grupą doszłam na Jaworzynę. Podziwiałam prześliczne krajobrazy. Spotykałam fantastycznych, przemiłych, nieznanych ludzi, z którymi w krótkim czasie nawiązywałam znajomości. Na szlaku panowała ciepła, serdeczna atmosfera. Ludzie wskazywali sobie drogę. Mówili która lepsza, a która gorsza. Pierwszy raz w życiu doceniłam góry, gdyż nigdy dotąd nie chodziłam po nich latem. Nie sądziłam, że mi się tak spodoba turystyka górska. Myślę, że prywatnie będę z rodziną chodziła po górach i namawiała innych do takiej formy spędzania czasu.

Pani rodzinne miasto to:
- Warszawa. Tam się urodziłam i stąd wywodzą się korzenie mojej rodziny.

Kojarzyłam Panią z Poznaniem.
-To rodzinne miasto męża. Mieszkałam w Poznaniu siedem lat. Tam też prowadziłam swoje Studio Ruchu. Był to ekskluzywny Fitness Klub, który mieścił się w Teatrze Polskim. Na moje zajęcia uczęszczały kobiety świadome tego, że ruch to zdrowie i jest potrzebny nie tylko do utrzymania kondycji, ale i zdrowia. A więc były to lekarki, prawniczki i osoby znane w Poznaniu.
 
Skąd zamiłowanie do uprawiania gimnastyki
 
- Od wieloletniej partnerki życiowej ojca, który zmarł, podczas mojego pobytu w Krynicy, dowiedziałam się różnych ciekawych historii ze swojego dzieciństwa. Podobno już jako 4 letnia dziewczynka wchodziłam na drzewa i tata musiał zamawiać straż pożarną, aby mnie stamtąd ściągać. Nie mógł sobie ze mną dać rady, bo byłam dzieckiem ruchliwym. Od 7 – go roku życia trenowałam gimnastykę artystyczną pod okiem słynnej trenerki Teresy Vysatej Pracowałam też z rosyjskim choreografem kozakiem znad Donu Wiktorem Charczenko. Z nim miałam regularne lekcje klasyki, stąd moje przygotowanie baletowe. Trenowałam po 3 - 4 godziny dziennie w AZS – Warszawa. Następnie kontynuowałam swoją sportową drogę studiując w AWF .Otworzyłam chyba jako jedna z pierwszych w Warszawie fitness klub razem ze znaną płotkarką Zosią Bielczyk, która prowadzi go do dziś. Moja kariera ułożyła się inaczej. Po ukończeniu studiów otrzymałam pracę w redakcji sportowej telewizji. Tam zaczynałam jako komentatorka gimnastyki artystycznej. A potem lansowałam zdrowy styl życia wzorem Jane Fondy. Promowałam fitness i to pozostało we mnie do dziś. Muszę powiedzieć, że bardzo kocham swoją pracę, która jest również moją pasją. Będę przy niej trwać do końca życia, bo daje mi dużo radości, ale i mobilizuje do dbania o siebie. Chcę być dla polskich kobiet nie tylko osobą, która mówi o zdrowiu ale też pokazuje swoim wyglądem, że warto zainwestować w siebie, warto ćwiczyć. Jest to dla mnie ważne, aby pokazać, iż dojrzała kobieta potrafi wszystko: tańczyć, zna różne formy ruchu i ma kondycję. Tak, że wejście na Jaworzynę było dla mnie pestką i czysta przyjemnością.
 
Na czym polegał program wczasów kondycyjno – odchudzających, które prowadziła Pani w Krynicy?
- Celem programu było zdobycie kondycji lub jej poprawa, a także zrzucenie zbędnych kilogramów. Przez Europejskie Centrum Leczenia Otyłości jest tak opracowana specjalna dieta, aby nie wycieńczyć organizmu, ale doładować mu akumulatory. A więc bogata w białka, węglowodany i witaminy z różnych grup. Uczestniczki uczyły się świadomego i mądrego jedzenia. Codziennie panie ćwiczyły 4 godziny(drums alive, pilates, jogę dla dwojga, marsz medytacyjny i inne), a więc musiały mieć siły. Ponadto były treningi górskie prowadzone przez trenera z Krynicy, który zna górskie szlaki i przeprowadzał przez nie panie. Chcę powiedzieć, że czuły się one fantastycznie, a ich kondycja już po kilku dniach pobytu się poprawiła. Widać to było chociażby po czasie wejścia na Górę Parkową bez zadyszki, który za każdym razem jest krótszy. Oprócz ćwiczeń panie dowiadywały się też, jak dbać o siebie i zdrowo żyć. Były też lekcje gracji, na których uczyły się ładnie chodzić, siedzieć, jak prezentować samą siebie i ukrywać swoje wady i eksponować zalety. Wyjeżdżały pełne optymizmu, szczęśliwe.

Kto przyjeżdżał na turnusy?

- Najczęściej kobiety prowadzące własne firmy lub pracujące zawodowo i nie mające czasu na co dzień zająć się sobą. Kobiety chcące doładować akumulatory, by ze zdwojoną siłą wrócić do swoich zajęć. Świadome, że dbanie o siebie to nie tylko ładny wygląd, strój, ale i zdrowie.


Jak powinny dbać o zdrowie, urodę i kondycję fizyczną kobiety w takim miastach jak Krynica?
- Radziłabym wykorzystać to, co macie tu najpiękniejszego i co nic nie kosztuje. A więc góry i naturalne warunki. Czyli treningi kondycyjne w górach, szybkie spacery, biegi, jazdę na rowerze. Co kto potrafi. Każdy na to może sobie pozwolić. Oprócz tego radziłabym, aby panie obejrzały swoją sylwetkę w lustrze i popracowały nad tą częścią ciała, z której są niezadowolone. Przykładowe ćwiczenia są w wielu książkach czy czasopismach dla kobiet. Trzeba też myśleć o jedzeniu zgodnym z zasadami zdrowego żywienia. Ale przede wszystkim należy pokochać samą siebie, gdyż najważniejsze jest poczucie własnej wartości Trzeba być trochę egoistką dla samej siebie. Bo jeśli same będziemy o sobie mówiły dobrze to i inni będą też tak nas odbierać. Należy sobie powtarzać, że jestem wspaniała, dobra, piękna, mądra. Ale też trzeba pracować nad tym, aby to o czym mówimy, było osiągalne. Myślę, że nie można mówić, że mamy ileś tam lat i już wszystko osiągnęłyśmy. Każdy wiek ma swoje dobre i złe strony, swoje prawa. Każdy może rozwijać się do końca życia. Nigdy na nic nie jest za późno. Kiedyś moja nauczycielka, będąc w dojrzałym wieku zapragnęła nauczyć się grać na gitarze. Ktoś jej powiedział, żeby dała sobie z tym spokój, bo jest za stara. A ona odparła, że ma jeszcze wiele czasu na to, aby móc do końca życia cieszyć się tą grą, o której zawsze marzyła.


W jaki sposób zachęciłaby Pani do robienia badań cytologicznych i mammograficznych?
- Każda kobieta, nie tylko dojrzała musi pamiętać o regularnych badaniach. Jest to najważniejsza rzecz, o której należy pamiętać. Raz w roku trzeba sobie zrobić prezent np. na urodziny w postaci badań. Ja regularnie się badam, ponieważ moja mama umarła na raka, mój tata też niedawno zmarł na tę chorobę. Mam więc obsesję na tym punkcie i co pół roku robię cytologię, raz na półtora roku mammografię. To jest bardzo ważne, bo wczesne wykrycie daje szanse na wyleczenie i życie.Za późna diagnoza, jak było to w przypadku mojego ojca, przedłużyła mu życie jedynie o pół roku. A gdyby chorobę wykryto wcześniej mógł jeszcze żyć parę lat dłużej. Myślę, że każdy chce żyć i być zdrowym. I jedyną drogą ku temu jest dbanie o siebie, regularne badania, których nie należy się bać się. O badaniach piszę w swojej książce, bo w każdym wieku są inne do zrobienia. Po 40 tym roku życia jest to mammografia, cytologia, USG.I zachęcam wszystkie kobiety do ich przeprowadzania, bo jeśli wy o tym nie pomyślicie, to kto inny za was to drogie panie zrobi?

Bierze Pani udział w akcji „Różowa Wstążka”?

- Tak. W 2008 roku byłam na spotkaniach w Bydgoszczy, podczas których zachęcałam panie do robienia mammografii. Rozmawiałam też z tymi, które przeżyły raka. Były to bardzo trudne, ale pouczające rozmowy. Kobiety, które przeżyły, były dumne z tego, że mogą o tym mówić. Że nadal żyją i udało im się pokonać raka, właśnie dzięki takim akcjom.


Co Pani sądzi o propozycji wprowadzenia obowiązkowych badań?
- Chciałabym, aby coś takiego zostało wprowadzone, bo zmusiłoby kobiety do zadbania o siebie i zdrowie.

Co jest dla pani najważniejsze?

- Na pierwszym miejscu zdrowie, bo jak go nie ma to nic nie można zrobić. Walka o zdrowie jest najważniejszym elementem życia. Zachęcam kobiety, wręcz proszę, aby nie odkładały na później badań. Odłożyć można randkę, fryzjera, pracę, ale zdrowie musi być na pierwszym miejscu. I oczywiście rodzina, która dodaje mi sił do życia, bo czuję, że jestem kochana.

Dziękuję za rozmowę Małgorzata Kareńska
Autor: Małgorzata Kareńska

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica